Wizyt
Dzisiaj: 51Wszyscy: 291787

Do adopcji

  • bahir.jpg

    Bahir

    Bahir znaczy światło. A ponieważ Bahir jest malutkim kociakiem, dlatego światełko. A dlaczego w ciemności? Ciemność jest w tej historii pojawia się co chwila…  Po raz pierwszy, kiedy miał parę tygodni i przedwcześnie stracił swoją matkę. Dla tak małego kociaka brak opieki oznacza tylko jedno – ciemność.  Czekał na nią porzucony w krzakach. W takim stanie, wyczerpanego i gasnącego, dostrzegł go dobry człowiek i zaniósł do weterynarza. I tu znowu pojawiła się ciemność

  • bukowski.jpg

    Bukowski

    Jest! Wylądował! Pan Bukowski w całej okazałości! Po długiej podróży między wymiarami mały przybysz z zupełnie innego świata jest już z nami. Bo Bukowski znał do tej pory zupełnie inny świat. Najpierw ulicę, głód i chorobę. Został znaleziony, kiedy już się nie ruszał, umierał skrajnie wycieńczony kocim katarem. Już, już jedną łapką był w innym wymiarze, tam, gdzie koty nigdy nie są głodne i zawsze są zdrowe. Na szczęście ktoś się pochylił nad tą kupką nieszczęścia, zobaczył, że jeszcze oddycha i zaniósł do schroniska.

  • edi.jpg

    Edi

    Edward Weźmnienaręce

    …z tej klatki i już nigdy nie każ mi w niej siedzieć! No to wzięliśmy 7-tygodniowego Ediego razem z rodzeństwem – wszystkie chudziutkie, ze sklejonymi ropą oczkami - ze schroniskowej klatki. I tak fundacja Ja Pacze Sercem stała się kocim żłobkiem. Dzieciaki zostały osierocone przez mamę i brakowało im opieki i ciepła, której wymagają tak małe kociaki. Bez tego maluchy mogłyby szybko umrzeć pod wpływem osłabienia i choroby. Na szczęście tak się nie stało i teraz mamy całą zgraję wesołych i rozbrykanych gagatków.

  • fuki.jpg

    Fuki

    Ale te wielkie oczy nic nie widzą, bo małą Fuki ktoś kiedyś tak mocno uderzył, że całkowicie straciła wzrok i doznała uszkodzenia łapki. Wzroku nie odzyska, a łapka nigdy nie będzie całkowicie sprawna. Musiała być wtedy jeszcze malutką, puszystą kuleczką, bo zdążyła już nauczyć się z tym żyć. Kto mógł skrzywdzić takie maleństwo? Mała Fuki ma dopiero rok, ale niejedno już „widziała”. Przyjechała do nas z Ukrainy, gdzie toczy się wojna – dramat ludzi, beznadziejna sytuacja dla zwierząt.

  • jurek.jpg

    Jurek

    Starcie z samochodem było ciężkie. Na szczęście nad  kupką mokrego futra pochyliła się pewna super bohaterka, która nie przeszła obojętnie obok potrąconego kota i postanowiła go uratować. Bo jej super moce to dobre serce i odwaga. I to spotkanie miało decydujące znaczenie dla naszego Jurka. Super bohaterka miała już duże stado zwierząt, dlatego nowego przybysza musiała zakwaterować na strychu swojego domu. Mimo to postanowiła go wyleczyć. Szybko okazało się, że w wyniku wypadku  Jurek stracił całkowicie wzrok. I z tego powodu trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem.

  • kawaler[10].jpg

    Kawaler

    Kociak, wraz z pięciorgiem rodzeństwa, został podrzucony na ogródek.  Jak wiele kociąt każdego roku, urodzonych dlatego, że „właściciele” nie wysterylizowali kotki, urodzonych po to, by je gdzieś wyrzucić i by umarły.

    Ale ten kotek żyje, jest zdrowy i bardzo radosny! To malutkie, eleganckie– jak na kawalera przystało, zawsze w czarnym garniturze i białych skarpetkach – kocie dziecko, które uwielbia się bawić, odkrywać, że papierowe kuleczki fajnie się kulają, a sznureczki można gonić i podgryzać! 

  • kropek.jpg

    Kropek

    Maleńki kotek błąkał się po ulicy i spotkał miłą dziewczynę, która Go ze sobą zabrała i uratowała Mu życie. Kropek jest niewidomy, nie miałby więc żadnych szans na przetrwanie. Jedno oczko ma pęknięte, ale już zaleczone, a drugie jest w zaniku. Trafił pod opiekę Ja Pacze Sercem i w Domy Tymczasowym zaczął rozkwitać!

  • lisek.jpg

    Lisek

    Lisek (vel. Wasilij) przyjechał z Ukrainy z terenu objętego wojną. Ma za sobą nie wiadomo już ile lat głodu, samotności i strachu. Jednak wśród tej nędzy i ciągłego zagrożenia życia są ludzie, którzy sami nie mając nic, ratują bezdomne stworzenia. Oni są ucieleśnieniem odwagi i skromności. I to na takich właśnie ludzi trafił Lisek. Zaopiekowali się chorym kotem i wysłali do nas, fundacji Ja Pacze Sercem. Obiecaliśmy im, że Lisek nigdy już nie zazna ani głodu, ani chłodu, ani strachu. Dlatego zwracamy się do Was, ludzi z sercem, o pomoc

  • lusia.jpg

    Lusia

    Ogłoszenie grzecznościowe:

    Lusia nie widzi :( Musi znaleźć dom! Nie może wrócić w miejsce bytowania. Niestety chwilowo nie jest to słodki i przytulasty koteczek. Jest w pełni obsługiwalna i jak widać na zdjęciach daje się głaskać. Potrzebuje bardzo cierpliwego i troskliwego domku. Lusia bardzo lubi towarzystwo spokojnych kotów.

  • mia-i-mika.jpg

    Mia i Mika

    Niestety los ich nie oszczędzał... Urodziły się na wsi, gdzie od małego musiały walczyć z przeciwnościami losu – koci katar zbierał już tam śmiertelne żniwo... Ratunek przyszedł w ostatniej chwili. Pod bacznym okiem weterynarza w szpitaliku udało się małe odratować. Jedno oczko Miki udało się uratować, drugie zostało usuniętę, niestety u Mi oba oczka zostały usunięte.

    Mia i Mika są siostrami, mają około trzech miesięcy.  Mika jest przewodniczką dla Mii, oprowadza ją i tak naprawdę to ona uczy Mie jak sobie radzić w ślepocie, dlatego nie wyobrażamy sobie, żeby je rozdzielić. 

  • miaurycy.jpg

    Miaurycy

    Czyli smutna historia pewnego maleństwa. A zaczyna się tak… Miaurycy jako bardzo małe kociątko stracił matkę. Miauczał i miauczał, ile miał sił w małych płuckach i dzięki temu został znaleziony i oddany do schroniska. Jednak schronisko, nawet najlepsze, nie jest dobre dla kotów, a już szczególnie dla maleństw. Kocie dzieci, jak wszystkie dzieci, źle znoszą osierocenie. Podobnie było z Miaurycym. Brak czułej opieki mamy oraz jej bezcennego mleka, spowodował osłabienie. 

  • orzeszek.jpg

    Orzeszek

    Jak to możliwe, że miska jest cały czas pełna? Jak to możliwe, że nikt mnie nie przegania? Jak to możliwe, że tu jest tak spokojnie? Jak to możliwe, że mnie głaszczą?... Orzeszek ma niecałe 2 i pół roku, ale wciąż chodzi niepewny siebie, jak gdyby nie mógł się nadziwić temu, co się wokół niego dzieje. Do tej pory całe jego życie to był głód, strach, bezdomność, a na dodatek odrzucenie przez stado z powodu kalectwa. Bo Orzeszek na jedno oko nie widzi, a na drugie widzi słabo. Dlatego był zawsze ostatni do jedzenia, za to pierwszy do bicia.

  • pliszka.jpg

    Pliszka

    Zabrana ze świniarni w ostatniej chwili. Krańcowo odwodniona, zagłodzona leżała na sianie i powoli umierała. Nie miała siły już chodzić. Powiadomiono o niej nas - fundację Ja Pacze Sercem, bo z wycieńczenia miała zmienione oczy – trzecia powieka przesłoniła całkowicie gałki oczne, co wyglądało jak ślepota. Maleństwo było na granicy życia i śmierci, baliśmy się, że pomoc przyszła za późno. Ale wola życia była silniejsza. Pliszka ma za sobą skrajne niedożywienie, które spowodowało odbarwienie futerka, ale to minie.

  • rembrandt.jpg

    Rembrandt

    Rembrant zwany Rembim tudzież Panem Kotem został znaleziony pod koniec czerwca na ogrodzie naszej wolontariuszki. Przeraźliwie chudy, z niedożywienia wyrudziały, pełen pasażerów na gapę (pchły, wszy, świerzb, co tylko natura dała), BEZ OKA. Tak, tak Rembi nie ma jednego, a w jego miejscu była wielka dziura. Na szczęście drugie ma piękne, pomarańczowe, w pełni sprawne.

  • sisi.jpg

    Sisi

    Sisi ma kocie łapki, kocie uszy, koci ogon, kocie wszystko. Tylko te kropki na futerku jak biedronka. I może jeszcze, że jest taka leciutka. Bo długo była niedożywiona. I jeszcze, że prawie odleciała do innego świata. Bo parotygodniowy kociak nie miał szans na przeżycie po tym, jak zginęła jego matka. Ale na szczęście los zlitował  się nad małą futrzastą biedronką i Sisi w ostatniej chwili trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem. Przeżyła

  • smyk.jpg

    Smyk

    Smyk ma rok, jest dosyć drobny i nie wyrośnie na dużego kocura – taką ma urodę. Ale tym małym ciałku kryją się gigantyczne złoża słodyczy. Być może to dlatego, że Smyk poznał bezdomność i samotność w schroniskowej klatce. Teraz korzysta z każdej nadarzającej okazji, żeby być blisko człowieka. Lubi głaskanie - i co dziwne dla kotów - nawet po brzuchu. Kiedy śpi, to tylko przytulony do swojego opiekuna lub do innego kota. Lubi się bawić i jest bardzo towarzyski. Jest grzeczny, łagodny i przyjazny. Po prostu sama słodycz.

  • stokrotka[4].jpg

    Stokrotka

    Lekko niedowidząca, pełna słodyczy Stokrocia szuka domu!

  • thelma-i-louise[10].jpg

    Thelma i Louise

    Mama z Córką polecają się do adopcji 

  • tola[5].jpg

    Tola

    wróciła z adopcji po prawie 3 latach, gdzie jak się okazało nie była tolerowana przez drugą kotkę... 
    Szybko odnalazła się w domu tymczasowym, jest ogromną pieszczoszkę domagającą się głaskania Emotikon smile Bardzo lubi być czesana.
    Tola nie ma oczka, co nie przeszkadza Jej w codziennym
    życiu. Korzysta z kuwety. Niczego nie niszczy, jest kotem spokojnym, o charakterze gadułki. Szuka domu spokojnego, bez dzieci.
    Przed adopcją zostanie zaszczepiona i zachipowana. 
    Kotka znajduje się na Śląsku.

     

  • tola-malenstwo.jpg

    Tola - maleństwo

    Mała Tola była już wszędzie. To znaczy wszędzie tam, gdzie maleńka puszysta kuleczka być NIE powinna. Najpierw w kupie starego siana, gdzie leżała bez swojej kociej mamy bezradna razem z innymi kociętami brudna i z ropiejącymi oczami. Ponieważ jedno oko zdążyło już dosłownie wyjść z siebie, trafiła do następnego miejsca, w którym nie powinno jej być, bo powinna być zdrowa – do weterynarza. Tam przeszła bolesne zabiegi, i tak już bolącego oka, którego nie dało się niestety uratować.

  • wiosna.jpg

    Wiosna

    Niewidoma buraska, znaleziona w lesie, przerażona, wycieńczona, z anemią… Tak tego roku przywitała nas wiosna. Wszystko przestało kwitnąć, słońce jakoś słabiej świeciło. Stan kotki był bardzo zły, a do tego musiała poddać się operacji usunięcia resztek zniszczonych ząbków. Najpierw karmiliśmy Ją strzykawką, ciesząc się z każdej przełkniętej porcji, tylko po podaniu leków przeciwbólowych. Kroplówki, antybiotyki, suplementacja żelaza… Pomiędzy tymi zabiegami kotka ciągle spała. A potem zdarzył się cud. Kotka wstała i nadstawiła się do głaskania! Jej imię – Wiosna – odzwierciedla Jej historię: po smutnej i ciemnej zimie, niespodziewanie pojawił się pierwszy, wyraźnie jaśniejszy promień słońca, na drzewach pojawiły się pierwsze pąki. I kwitną, jak nasza Wiosna!

  • wisienka.jpg

    Wisienka

    Wiśnia to owoc akcji – sterylizacji na terenie poznańskich działek. Siedziała i kwitła na swoim miejscu zamiast uciekać. A to dlatego, że po prostu nie wiedziała, co się dzieje, bo nie widzi i nie słyszy. Została więc od razu przeflancowana przez dobrych ludzi do nas – fundacji Ja Pacze Sercem. Na razie trzymamy wisienkę w cieplarnianych warunkach, żeby poczuła się bezpiecznie w nowym miejscu. Nasza działka to koty niewidzące i niedowidzące, ale mamy też doświadczenie z kotami, które nie tylko nie widzą, ale i nie słyszą. Wiemy, że nawet zwierzęta pozbawione tak ważnych zmysłów potrafią rozkwitnąć i cieszyć się życiem. Takie są cuda natury!