Wizyt
Dzisiaj: 372Wszyscy: 1288025

Do adopcji

  • azalka.jpg

    Azalka

  • azazel.jpg

    Azazel

  • charlie.jpg

    Charlie

  • ennio.jpg

    Ennio

  • evita[10].jpg

    Evita

  • frytka.jpg

    Frytka

  • grzdyl.jpg

    Grzdyl

  • hania[10].jpg

    Hania

    Hania to szarobure dziecko ulicy, które nigdy nie miało nikogo, kto by o nie zadbał. Wręcz odwrotnie – hodowcy gołębi obrzucali ją kamieniami, gdy czaiła się na ich ptaki. Dlatego, mimo to, że ma doskonały wzrok trafiła pod opiekę wolontariuszki fundacji dla ślepaczków -Ja Pacze Sercem. Musiała trafić do bezpiecznego miejsca, zanim dałaby się trafić kamieniem. Miała wtedy ok 5 miesięcy i była zdrowa. Ludzi znała od nienajlepszej strony, dlatego gdy człowiek chce ją pogłaskać, wtedy ucieka. Za to lubi sama przychodzić na głaskanie i wtedy ociera się, mruczy, gada i przytula. Z lubością daje się tarmosić i smyrać. Wobec innych kotów jest nastawiona pokojowo i choć teraz żyje z ósemką pod jednym dachem, to nigdy z żadnym nie wchodzi w konflikt. Hania chce mocno kochać, ale jeszcze trochę się boi. Potrzebuje czasu i cierpliwości. Hania ma 1,5 roku, jest zdrowa, wysterylizowana, zaszczepiona, zaczipowana, testy FIV/FELV ma ujemne. Szukamy dla niej domu „niewychodzącego” z zabezpieczonym balkonem i oknami. Nie odrzucaj Hani, daj jej szczęście – dom i bezpieczeństwo!

  • jurand.jpg

    Jurand

  • kaszmirek.jpg

    Kaszmirek

     

     

    Nie odwracaj oczu od koszmaru niewidomego Kaszmira

    Chwila zmieniła życie Kaszmira w koszmar
    Wypadek, krótka utrata świadomości i zupełnie sprawny roczny kociak staje się kaleką. Niedotlenienie mózgu pozostawiło u Kaszmira po sobie koszmarne piętno – stracił wzrok, dostał padaczki, nie ogarnia kuwety, a gdy otacza go zbyt dużo bodźców, robi się nerwowy. Jedyne, co nie uległo zmianie, to miłość do człowieka. Kaszmir jest bardzo przyjazny, choć nienachalny, i potrzebuje ludzkiego dotyku i czułości. Czuje się też dobrze w towarzystwie zwierząt, o ile są one spokojne. Ze względu na brak wzroku, Kaszmir jest pod opieką fundacji Ja Pacze Sercem. Teraz, gdy jego stan zdrowia został ustabilizowany dzięki lekom i odpowiedniej karmie, postanowiliśmy dać mu szansę na znalezienie swojego domu. Szanse te są nikłe, bo kto zaopiekuje się tak koszmarnie skrzywdzonym kotem? Nawet jeśli jest jedna na milion, to Kaszmir na nią zasługuje. I tak, jak jedna chwila zmieniła jego życie w koszmar, tak inna chwila może dać mu spokojny dom i kochającego człowieka.
    Kaszmir ma teraz 1,5 roku i jest niepełnosprawny. Został zaszczepiony, testy FIV/FELV ma ujemne. Wymaga karmy weterynaryjnej gastro intestinal. Jest kotem niekuwetkowym. Szuka spokojnego domu stałego. Będziemy również wdzięczni za adopcję wirtualną, bo kot z takimi problemami może nigdy nie znaleźć swojej wymarzonej rodziny, a każda pomoc finansowa będzie dla nas ulgą.

    Nie odwracaj oczu od koszmaru niewidomego Kaszmira. Pomóż mu!

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928

     

     
  • kazmirz.jpg

    Kaźmirz

     

    W Kaziu, zakochaj się!

    Już wiosna podrosła i bzami tchnie... Och Kaziu, zakochaj się! Pamiętacie Kabaret Starszych Panów? Kazimierz to także starszy pan, który ma na pewno 10 lat, tyle że jego życie daleko różni się od kabaretu. Nie znamy jego losów od początku, ale wiemy, bo trafił do nas – fundacji Ja Pacze Sercem - prosto z lecznicy po wypadku. Wszystko wskazuje na to, że z powodu wypadku właśnie Kazimierz cierpi na ślepotę neurologiczną, co oznacza, że czasem widzi, a czasem traci zupełnie wzrok. W niczym mu ono co prawda nie przeszkadza, bardzo lubi się ganiać z innymi kotami i bawić z tymczasową opiekunką, a nawet wyglądać sobie przez okno, ale nigdy nie wiadomo, kiedy to robi „na czuja”, a kiedy coś widzi. Jakby tego wszystkiego nie było jeszcze dosyć, to Kazimierz jest nosicielem kociej białaczki. Dlatego też może bawić się tylko z innymi „białaczkowymi” kotami, zdrowymi psami i innymi zwierzętami – w tym także i z ludźmi:) Białaczką może zarazić tylko i wyłącznie innego kota. To jednak ogranicza jego szanse na adopcję i skazuje na wieczną samotność. Kazimierz ma zrównoważony charakter, umie zając się sobą i głównie zajmuje się wtedy snem, w stosunku do człowieka nie jest nachalny, ale widać też, że ludzka obecność daje mu poczucie bezpieczeństwa i spokój. Starszy pan Kazimierz jest zaszczepiony, wysterylizowany, testy ma FIV/FELV dodatnie.
    Tak więc sami widzicie, że Kaziu, choć mądry i przystojny, ma marne szanse na to, by ktoś się w im zakochał. Chyba że... TY w Kaziu zakochasz się!

  • lilith.jpg

    Lilith

  • lilu-i-lulu.jpg

    Lilu i Lulu

    Niedowidzące Lilu i Lulu mają pecha

     

     

     

    Losy dwóch sióstr da się spuentować krótko - to nie czarne koty przynoszą pecha, tylko pech nie opuszcza czarnych kotów. Przyszły na świat nie wiadomo gdzie, jako dzieci bezdomnej kotki i szybko straciły matkę. Chude, osłabione i zapchlone trafiły do schroniska. Tam zdiagnozowano u nich koci katar. Ich los miał się zmienić, gdy znalazły dom tymczasowy u ludzi, którzy przejęli się ich losem. Dostały opiekę, dzięki której wyzdrowiały i nabrały ciałka. Znaleźli im dom stały, który miał być końcem ich tułaczki i bezpieczną przystanią do końca życia. Wszystko malowało się więc w różowych kolorach. Nic nie zapowiadało czarnych chmur, które wisiały nad ich życiem. Podczas kontroli w domu stałym po roku od adopcji, okazało się, że kocięta są w gorszym stanie niż do niego dotarły. Były zupełnie zaniedbane, niedożywione, zarobaczone, zapchlone i wystraszone. Tak, jakby przez cały ten czas tułały się po ulicy. Wiadomo też, że pseudo opiekunowie używali przemocy, gdy koty nie zachowywały się tak, jak chcieli. Lilu i Lulu natychmiast wróciły do dawnego domu tymczasowego, w którym musiały być znowu doprowadzone do dobrego stanu. Są już zdrowe, odrobaczone, zaszczepione, testy FIV/FELV mają ujemne, mają 1,5 roku. Po kocim katarze zostały im blizny, które sprawiają, że siostry niedowidzą – Lilu ma gorszy wzrok i jest spokojniejsza, a Lulu widzi lepiej, jest bardzo energiczna, zawsze skora do zabawy, a ze wszystkich zabaw najbardziej kocha bawić się ze swoim człowiekiem w aportowanie piłeczki. Lulu wymaga codziennego zakraplania oczu, bo jej oczy mają tendencję do wysychania. Obie kochają czułości, głaskanie i przytulanie. Potrzebują obecności człowieka – lubią spać obok albo na opiekunie, mruczą wtedy przez cały czas. Wszystkie niedole przeszły razem, tylko w sobie nawzajem miały wsparcie, co spowodowało, że stały się bardzo zżyte. Z tego powodu poszukują domu razem. Dla ich bezpieczeństwa powinien to być dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Mogą mieszkać z dzieckiem i innymi kotami.
    Odczaruj pecha Lilu i Lulu i podaruj im szczęśliwy dom!

  • lucjusz.jpg

    Lucjusz

  • lukier.jpg

    Lukier

  • merry.jpg

    Merry

  • mgielka.jpg

    Mgiełka

  • michas[10].jpg

    Michaś

    Joanna Mikołajczak Daria Cherek Joanna Jerzykowka MICHAŚ: Poszukujemy patrzącego sercem Ktosia dla niedowidzącego Michasia! Pośród wielu ogłoszeń zwierząt szukających domu, Michasia można dostrzec tylko sercem. To niepozorny bury kociak, bardzo spokojny. Nie wybija się tym, że jest rasowy, nie ma oryginalnego umaszczenia. A w dodatku nie widzi na jedno oko. Jak łatwo się domyślić, w sprawie Michasia nie rozdzwoniły się telefony... To jest zresztą i tak cud, że Michaś żyje. Urodził się bezdomny, a ponieważ był wiecznie głodny, szybko zachorował na koci katar, który zaatakował oczy. Jeszcze parę dni, może tygodni i Michaś skończyłby marnie żywot. Na niewidomego kociaka czyha bowiem mnóstwo niebezpieczeństw. Ten nieszczęśnik został w porę uratowany. Znalazła go na ulicy pewna pani, która przez poł roku walczyła o niego – leczyła, ratowała oczy, dbała i chuchała. Chcąc zapewnić mu dalsze leczenie i dobrą przyszłość, skontaktowała się z nami - fundacją Ja Pacze Sercem. Dzięki temu, że pani, która go uratowała, natychmiast zaczęła leczenie, udało się, że mały widzi na jedno oko. W tej chwili Michaś nie potrzebuje już żadnego leczenia, jednak prawe oko nie widzi z powodu zrostu, który pozostał po kocim katarze. Na lewe oko widzi doskonale. I to mu do szczęścia w pełni wystarcza. Pytanie, czy znajdzie się ktoś, komu wystarczy do szczęścia kociak taki jak on? Michaś jest spokojnym i zrównoważonym kocim chłopcem, choć czasem lubi się też powygłupiać z innymi kotami. Lubi zabawy z wodą, w domu tymczasowym ma mały basenik, z którego wyławia zabawki. Wbrew temu, że nie widzi na jedno oko, najchętniej bawi się i śpi na wysokościach. Uwielbia, kiedy mu się rzuca piłeczki, potrafi też długo sam się nimi bawić. Początkowo nieśmiały, ale kiedy już kogoś pozna, kocha całym sercem i jest bardzo czuły - uwielbia się przytulać, mruczeć głośno, kiedy jest głaskany, lubi być delikatnie drapany pod bródką, jest wielkim miziakiem. Michaś ma teraz ok. 10 miesięcy, testy FIV/FeLV ujemne, jest odrobaczony, zaszczepiony, wykastrowany, zaczipowany. Ponieważ podczas życia na ulicy często był zmuszony jadać popsute resztki i inne śmieci, teraz ma delikatne jelita i póki co musi być na specjalnej karmie gastro. Michaś najchętniej nie rozstawałby się ze swoją siostrą Misią, ale nie jest to warunek konieczny adopcji. Jak każdy nasz podopieczny, Michaś szuka domu bezpiecznego, a więc „niewychodzącego” z zabezpieczonym balkonem i oknami. Na pewno zrozumie to każda odpowiedzialna osoba z wyobraźnią i sercem – bo takiej właśnie poszukujemy. Nie ma ich wiele, ale Michasiowi wystarczy jedna. Jedna, ale wyjątkowa! Popacz sercem na Michasia i podaruj mu kochający dom!
  • misia.jpg

    Misia

  • nosek-i-strauss.jpg

    Nosek i Strauss

  • stella.jpg

    Stella

     

    Bądź światełkiem w tunelu dla Stelli, która widzi tylko cień

    Zagłodzona, niespełna 5-tygodniowa sierota z oczkami w niepokojącym stanie. Takie nieszczęście trafiło do naszej fundacji Ja Pacze Sercem we wrześniu. Nie wiemy, gdzie podziała się jej matka i ewentualne rodzeństwo. Tak mały kociak powinien być jeszcze pod opieką swojej mamy. W przeciwnym razie potrzeba bezpieczeństwa i bliskości nie zostaje w pełni zaspokojona i cierpi na tym psychika kota. Nie inaczej stało się z tą kruszyną, której nasi wolontariusze nadali imię Stella. Mała Stella przejawia chorobę sierocą, która objawia się ssaniem tkanin – swetra, koszulki, kocyka lub ucha czy palca opiekuna. Nic groźnego, ale serce pęka, patrząc na jej nieukojoną tęsknotę za matką. Kolejnym problemem są jej chore oczy. Z powodu wady wrodzonej i wirusa kociego kataru, których nikt nie leczył, Stella prawie nic nie widzi. Na szczęścia to nie sprawia jej problemu w poruszaniu się, wskakiwaniu na wyższe meble albo spacerowaniu po skraju wanny. Najwidoczniej nauczyła się orientować w rzeczywistości, rozróżniając światło i cień. Jest szansa, że z czasem jej wzrok się poprawi, ale jeśli nawet, to nigdy nie będzie widziała idealnie. Tymczasem wydobrzała i jest już gotowa na to, by znaleźć człowieka, który ją pokocha, mimo jej niepełnosprawności. Stelcia odzyskała radość życia i jest żywiołowym dzieciakiem, chętnie bawi się z innymi kotami w domu tymczasowym. Bardzo lubi dorosłą kotkę, która chyba jest dla niej namiastką mamy. Na razie jest zbyt zajęta dziecięcymi szaleństwami, żeby być wielkim przytulakiem, ale ma na to zadatki, bo lubi czasem przyjść do tymczasowych opiekunów na czułości. Lubi być na rękach i siedzieć na ramieniu jak papuga. Została zaszczepiona, zaczipowana, testy FIV/FELV ma ujemne, przed nią sterylizacja,ma 5 miesiecy. Mimo to, że jest ślepaczkiem, bardzo lubi zwiedzać świat, dlatego potrzebuje domu „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem.
    Podaruj Stelli dom i rozświetl jej życie!

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com 

     

    Tel. 500 383 928

  • teddy.jpg

    Teddy

    Kocurek w trakcie leczenia
  • teofila.jpg

    Teofila