Wizyt
Dzisiaj: 698Wszyscy: 678040

Do adopcji

  • anakin[3].jpg

    Anakin

    Anakin - uratuj go przed ciemną stroną mocy

    Anakin ma ok. 1 roku, ale już poznał ciemną stronę życia: bezdomność, brak schronienia i głód, a potem schronisko – kilka długich miesięcy w klatce. Dla małego, rezolutnego szkraba to udręka. A taki właśnie jest Anakin – rezolutny i ciekawy świata.

    Odkąd wyszedł zza kratek, wchodzi wszędzie, gdzie tylko się da. Wszystko musi powąchać, posmakować i dotknąć. Wszystko przeżyć, z każdym się pobawić. Mimo złych wspomnień z dzieciństwa jest rycerzem jasnej strony mocy. I gdy go widzimy w akcji, to trudno dostrzeć, że nie widzi. Urodził się już taki, więc dla niego to żaden kłopot.

  • diwa[15].jpg

    Diwa

    Diwa miała kiedyś błysk w oku, piękny głosik i świetny słuch

    Miała też swój dom, w którym, jak przystało na prawdziwą diwę - była jedyną gwiazdą. Domyślamy się tego na podstawie jej zachowania, bo jej poprzedniego domu nie znamy. Wiemy dobrze, jak los potrafi się obejść z diwą, gdy ta straci urodę lub zdolności. Tak właśnie stało się z naszą koteczką – jako młode, śliczne stworzenie cieszyła się względami swoich ludzi. Niestety z nienanego nam powodu straciła wzrok oraz popsuł jej się słuch i wtedy została wyrzucona.

  • karolek-i-wiktorek.jpg

    Karolek i Wiktorek

    Ogłoszenie grzecznościowe Paczacze Drodzy, dzisiaj umieszczamy szczególnie gorącą prośbę o dom dla cudownych kociaków, które go szalenie potrzebują, ale czekają już wiele miesięcy :( Dlaczego? Pewnie dlatego, że są nosicielami wirusa kociej białaczki. Muszą więc trafić do domu bez innych kotów lub z takimi, które również są "naznaczone" FeLV+. Choroba może nigdy się nie rozwinąć, u 30% nosicieli organizm samoistnie zwalcza wirus, ale te cudowne rudzielce mogą też kiedyś zachorować. I właśnie dlatego tak długo czekają... Lecznica, która chłopaków uratowała robi naprawdę wszystko by zapewnić im jak najlepsze warunki życia, ale... nic nie zastąpi własnego domu i kochającego opiekuna!!!!! Karolek <3 i Wiktorek <3 mieszkają w lecznicowym pokoiku, innego życia nie znają. A przecież powinny szaleć wśród kochających domowników i sypiać w łóżeczku!!!!!!!!!! Kto pokocha te śliczne i przekochane szkraby?!!!!! Każde udostępnienie zwiększy szansę Karolka i Wiktorka, za każde będziemy niezmiernie zobowiązani!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! "Mamy do adopcji dwa cudowne koty, Karolka i Wiktorka. Maluszki mają obecnie około ośmiu miesięcy, są odrobaczone i wykastrowane. Kocurki pragną kontaktu z ludźmi. Chłopcy są nauczeni czystości, bez problemu korzystają z kuwety. Maluszki przechorowały koci katar. U Karolka powikłaniem przebytej choroby jest ślepota, która w żaden sposób nie wpływa na jego prawidłowe funkcjonowanie. U maluchów w wieku dwóch miesięcy wyszedł dodatni test w kierunku białaczki. W związku z tym szukamy dla nich domu gdzie nie ma innych kotów (towarzystwo psiaka mile widziane), i nie będą wychodziły na zewnątrz. Karolek i Wiktorek chciałyby trafić do jednego domu. Są ze sobą bardzo zżyte, czekają na kochający dom na jaki w pełni zasługują. W razie jakichkolwiek pytań prosimy o kontakt pod nr telefonu 22 672 04 40 Przychodnia weterynaryjna Centrum dr Seidla Warszawa ul. Tatarkiewicza 10b"
  • korek.jpg

    Korek

    Korkowi opada trzecia powieka, a nam ręce. Rok w klatce. Za co? Za to, że jest grzeczny, przyjazny, że lubi ludzi i inne zwierzęta, że jest czysty, nie marudzi przy jedzeniu, że jest trochę nieśmiały? Oczywiście, że nie. Ten wyrok dostał od nas, ludzi, za to, że jest taki zwyczajny, bo bury. Bo jest dorosły, a nie śliczny, malutki i nowiusieńki. No i za ten smutny wyraz pyszczka spowodowany opadającymi trzecimi powiekami. Jemu opadają powieki, a nam ręce. Jak możemy być tak nieczuli, niesprawiedliwi i okrutni? Jak możemy oczekiwać serca, ale tylko dla siebie, a gdy chodzi o innych, to liczy się wygląd? Dość tego! Korek też - jak każdy z nas - zasługuje na zainteresowanie, ciepło i miłość. Potrzebuje jak powietrza, a przez rok był tego całkowicie pozbawiony. Nie wiadomo, jak wyglądało jego życie i jak był traktowany zanim trafił do schroniska. Nie wyglądało chyba zbyt wesoło, bo Korek jest nieco nieśmiały, a nawet bojaźliwy, co nasuwa na myśl podejrzenie, że coś złego spotkało go kiedyś z ręki człowieka. Ale to się już nigdy nie powtórzy. Od dziś czeka Koreczka tylko to na co zasłużył, czyli dużo czułości i miłości. Dlatego szukamy mu człowieka, który patrzy sercem, a nie szuka zwierzęcia pod kolor foteli i dywanu. Kogoś, kto pomoże Korkowi nadrobić długi czas samotności. To prawda i niezaprzeczalny fakt, że Korek to najzwyklejszy w świecie buras, a do tego w wieku 9 lat i z takim smutnym wyrazem oczu. Ale jest zupełnie niezwykle spragniony człowieka i swojego własnego domu. Gdy już pozna nowego człowieka i nabierze do niego zaufania, nie może przestać się przytulać. Potrzeba bliskości bierze górę nad złymi doświadczeniami. Kto z nas tego nie zna? To takie ludzkie. I, jak się okazuje, też takie „kocie”. Kto da choć kawałek serca temu nieszczęśliwemu kotu? Poszukujemy dla Korka kochającego, ale i bezpiecznego, „niewychodzącego” domu z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Koreczek z powodu kłopotu z oczkami trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. U nas okazało się, że ma na powiece niewielkiego guza, który został usunięty i na szczęście okazało się też, że nie jest złośliwy. Teraz jest już całkiem zdrowy, szczepiony kastrowany, testy fiv i felv ma ujemne. Tobie też opadają ręce, gdy czytasz historię Korka? Niech te ręce lepiej opadają już na Korka siedzącego na Twoich kolanach i mruczącego ze szczęścia, że ma swojego człowieka! 500383928 japaczesercem@gmail.com
  • mocca[8].jpg

    Mocca

    Mocca - słodka, ale charrrrakterna koteczka szuka już domku!

    Malutka Mocca, to kwintesencja takiej właśnie kawy. Jest słodziutka, bo uwielbia głaskanie, przytulanie, ugniatanie łapkami i mruczenie. Ale mocca przecież zawiera też kofeinę! Mocca jest wulkanem energii – biega za piłeczkami, poluje na kocie wędki, skacze po drapakach, kocha bawić się z innymi kotami. Czy to znaczy, że jest kotem idealnym? Tak. Dlaczego więc nie ma domu?

    Koteczka trafiła do schroniska razem z dwójką rodzeństwa. Mocca, Tofik i Czoko chorowały na koci katar, a najbardziej ucierpiały ich oczka, dlatego też trafiły pod naszą opiekę. Na szczęście wszystkie oczka udało się uratować! Mocca widzi!!!

  • pingwinek[10].jpg

    Pingwinek

    PINGWINEK Z KRAINY LODOWATYCH SERC Pingwinek stracił wzrok w jednym oku z powodu urazu mechanicznego. Co może oznaczać to eufemistyczne określenie użyte przez weterynarza? Uderzenia? Kopniak w głowę? Raczej sam nie stanął na grabiach i się nimi nie uderzył w głowę. Przykro o tym myśleć, ale najbardziej prawdopodobne jest to, że zrobił mu to człowiek. Drugie oczko nie widzi z powodu odklejenia siatkówki – tu przyczyny mogą być różne, w tym również uraz mechaniczny. Jeśli dodamy do tego stan skrajnego zaniedbanie, w jakim kot trafił do schroniska, a także strach przed ludzką ręką, to widzimy, że nie zaznał on zbyt wiele ciepła ze strony naszego gatunku. Ponieważ Pingwinek nie widzi, trafił pod opiekę fundacji Ja Pacze Sercem. Nasza wolontariuszka pokazała mu, że nie wszystkich ludzi trzeba się bać. To nie stało się szybko, ale Pingwinek chyba pierwszy raz poczuł się bezpiecznie. Sporo czasu zajęło również to, żeby wrócił do formy fizycznej. Cierpiał na różne bolesne dolegliwości, których przyczyną musiał być stres, bo liczne badania nie wykazywały zmian organicznych. Teraz Pingwinek jest już zdrowy i gotowy by znaleźć bezpieczny dom „niewychodzący” z zabezpieczonymi oknami i balkonem. Ma ok 5 lat, jest zaszczepiony, wysterylizowany, testy Fiv/Felv ma ujemne. Lata głodu spowodowały, że rzuca się na każde jedzenie. Lubi koty, obawia się psa – być może również z powodu nieprzyjemnych doświadczeń. A gdy już się oswoił z człowiekiem, odkrył, jakie wspaniałe jest głaskanie i przytulanie. Ciepła ludzkich rąk, czułości i bezpieczeństwa – tego szuka Pingwinek, który poznał już Antarktydę ludzkiej obojętności. Pokaż Pingwinkowi, że nie masz serca z lodu!
  • piwko.jpg

    Piwko

    PIWKO JASNE ,PEŁNE MIŁOŚCI DO CZŁOWIEKA 💚 Kocurek żył na ulicy a dokładnie na ulicy w Łomży. Tak, i wszystko jasne - to stąd wzięło się jego imię. Piwko został uratowany z ulicy, miał zranione oko, dlatego trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Wiadomo, że kiedyś miał dom, ale został z niego wyrzucony. Za co? Trudno sobie wyobrazić, za co takiego przyjaznego kota wywalono z domu. Może zbyt głośno mruczał? Bo Piwko zaczyna głośno mruczeć już, gdy widzi kogoś pierwszy raz na oczy. O pardon, na jedno oczko - Piwko ma jedno oczko, bo to zranione było nie do uratowania. Niestety to nieprawda, że kot się przystosuje i sobie sam poradzi. Kot udomowiony, od małego wychowany z ludźmi, nie przeżyje na ulicy. Nie potrafi zdobyć jedzenia, ominąć niebezpieczeństw, a przede wszystkim nie potrafi żyć bez człowieka. Właśnie tak jak Piwko. On nie umie żyć bez tulenia, głaskania, miziania, leżenia na kolanach, spania z człowiekiem. Na ulicy stracił oko, a niedługo straciłby życie. Jeśli nie od ran albo z głodu, to na pewno z tęsknoty za ludźmi. Mimo to, że przecież ludzie go porzucili. Bo to że został porzucony jest pewne. Domyślamy się, że jest ofiarą historii jakich wiele: ponieważ ma teraz ok 2 lat, wygląda na to, że gdy malutki kociaczek urósł i przestał być śliczną maskotką dzieci, trafił za drzwi. A Piwko nie jest typem samotnika, nie ma nic z przypisywanej kotom niezależności i upodobania do chodzenia własnymi ścieżkami. On pragnie mieć swojego człowieka. Albo jeszcze lepiej ludzi. A do tego jeszcze mogły by być inne koty. Piwko ma ogromne serce i mnóstwo czułości do dania – wystarczyłoby tego dla całej Łomży. Ale może być i inna miejscowość. I dla Piwka, i dla nas nie liczy się gdzie, ale z kim. Piwko jest zdrowy, zaszczepiony, wykastrowany, testy Fiv/Felv ma ujemne. Z kim więc Piwko spędzi resztę życia w szczęściu i mruczeniu? Może z Tobą
  • pola[12].jpg

    Pola

    Jak Pola wyprowadziła ślepy los w pole

    Jesienny spacer za miasto – z prawej działki, z lewej pola, nagle ona. Malutka szara główka około 10-tygodniowego maleństwa z oczkami pełnymi… już nie łez, a ropy, główka ledwo trzyma się na wątłym jak garść suchej trawy ciałku. Wokół ani żywej duszy. To maleńkie stworzonko zresztą też zaraz odda swoją duszyczkę wiatrowi… Taki już jest los bezdomnych kocich dzieci. Ale nie musi taki być, bo wszystko zależy od nas – ludzi!!! Poznajcie Polę, która ostatnim wysiłkiem zwróciła na siebie uwagę człowieka i wyprowadziła swój ślepy los w pole.

  • przystojniak[18].jpg

    Przystojniak

    Przepraszam, czy tu biją?

    Takie pytanie wydaje się zadawać Przystojniak. To 12-letni kot, który dlatego że mocno niedowidzi, trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. W schronisku zrezygnował z życia, poddał się. Wszyscy myśleli, że to z powodu bardzo chorych zębów. Jednak gdy trafił do domu tymczasowego, zaczął jeść mimo silnego stanu zapalnego dziąseł. Potrzebował po prostu bliskości ludzi. Dosłownie umierał z osamotnienia. A nie miał chyba łatwego życia, bo z jednej strony pragnie dotyku, głaskania i bliskości. Z drugiej zaś, wystarczy szybszy ruch ręką lub nogą, a natychmiast ucieka. Jeśli nauczył się tego kiedyś, gdzieś, w swoim domu, to nie było to najszczęśliwsze miejsce na świecie...

  • ptys[20].jpg

    Ptyś

    Jednooczek Ptyś szuka swojej suszarki do prania

    Są szopy pracze, nic więc dziwnego, że jest i kot czuwający nad suszącym się praniem – Ptyś śpi na praniu, wspina się po drążkach, chowa się pod wiszącymi ubraniami, gdy coś go wystraszy. Nie wiemy, skąd zamiłowanie Ptysia do suszarek, bo dzieciństwo spędził na ulicy, a wczesną młodość w schronisku. Był całkiem sam, bez opieki, a ponieważ nikt o niego nie dbał, zachorował i przez to teraz nie widzi na jedno oczko.

  • stefan[15].jpg

    Stefan

    Poznajcie Stefana – wspinaczki na 3 łapkach fana! Jeśli coś naprawdę lubisz, to nic nigdy nie powstrzyma cię, żeby to robić. Dowód? Stefan. Stefan to fan wspinaczki wysokodrapakowej. I co z tego, że nie ma jednej łapki? Dla niego zupełnie nic. Tym bardziej, że Stefciu swoje w życiu już przeszedł, bo jak łatwo się domyślić amputacja łapki miała swoje powody. Bezdomność zaliczył już jako dziecko, potem ból i klatka w schronisku. Tyle nieszczęść jak na jednego malucha to aż nadto. Dlatego Stefciu teraz cieszy się z życia jak szalony. Wie dobrze, jakie jest cenne, bo otarł się o śmierć. Siedział bardzo długo w małej klatce. Najpierw po operacji, potem z powodu podejrzenia zaburzeń widzenia. Ze względu na kłopoty ze wzrokiem trafił do fundacji Ja Pacze Sercem. Na szczęście badania wykazały, że Stefan widzi doskonale. Gdy tylko zyskał wolność, zaczął korzystać z niej pełnymi łapkami. Na początku nie miał kondycji i bardzo szybko męczył się nawet krótkimi spacerami po domu. Ale Stefan to młody kociak, ma dopiero 2 lata, więc radość z odzyskanego życia dodała mu energii, która teraz aż go rozpiera. Stefan uwielbia wspinaczkę i zabawy. Do człowieka wręcz się klei. Panicznie boi się potworów takich jak odkurzacz. Za to lubi psy. Z kotami bywa róznie, dlatego lepiej, żeby był kocim jedynakiem. Jest zdrowy, zaszczepiony, testy Fiv/Felv ma ujemne, jest wykastrowany. Stefciu szuka swojego drapaka w domu „niewychodzącym” z zabezpieczonym balkonem i oknami. Pragnie kleić się do własnego człowieka, a brak jednej łapki w ogóle w tym nie przeszkadza. Czy jest ktoś, dla kogo ten brak również nie stanowi przeszkody, aby go pokochać? To by był szczyt marzeń Stefana. Wyższy i fajniejszy od najwyższego i najfajniejszego drapaka. Czy go zdobędzie? To zależy od Ciebie… 500383928 japaczesercem@gmail.com
  • slomka[7].jpg

    Słomka

    Wyciągnij rękę po Słomkę, podaruj jej dobry los

    To pewnie dlatego, że jest taka malutka, dobry los jej nie zauważa. Słomka ma ok 7 miesięcy, ale cały czas wygląda jakby miała tylko 3. Jest buraskiem, więc pewnie nie było jej widać zza krat w schroniskowej klatce. Może wtedy za mało się ruszała, żeby ją było dobrze widać. No ale jak się miała bardziej ruszać i zwracać na siebie uwage, kiedy bolało ją oczko. Tak strasznie, że jedyne, co miała siłę zrobić to zwinąć się w kłebuszek i starać się znieść ból. Z powodu tego chorego oczka, kruszyna trafiła do fundacji Ja Pacze Sercem. Okazało się, że na uratowanie oka jest już za późno i trzeba je usunąć. Jeśli myślicie, że Słomka przeżyła stratę oka, to bardzo mylicie. Wręcz odwrotnie - dzieki temu Słomka odżyła. Teraz ma już dużo siły i ochoty na to, żeby wzywać do siebie dobry los. Biega, skacze, uprawia wspinaczkę. Przytula się, bawi z ludźmi i z innymi kotami, szczególnie z Anakinem – przybranym niewidomym bratem, który mimo braku wzroku, nie ustępuje jej w zabawowych szaleństwach. Teraz naprawdę ją widać. Niestety, cokolwiek by nie robiła dobrego losu jak nie było, tak nie ma - nikt nie chce podarować jej siebie i swojego domu. 

    Słomka, podobnie jak Anakin, jest nosicielką kociej białaczki. To oznacza, że jej towarzystwo jest całkowicie bezpieczne dla ludzi i zwierząt innych niż koty. Zresztą zarażenie innego kota może nastąpić tylko w wyniku walki do krwi lub kopulacji, a Słomka kocha wszystkich, koty też, więc nie wchodzi w żadne konflikty, ale i nie przesadza z miłością, bo jest wysterylizowana. 
    Powinna mieć kocie towarzystwo do zabawy, najlepiej - dla pełnego bezpieczeństwa - drugiego kociaka z białaczką. Ją i jej opiekuna czeka jeszcze wiele lat szczęścia, bo to przesłodkie stworzonko spragnione tulenia i czułości, tylko niech wreszcie zauważy ją dobry los. 
    Szukamy dla niej człowieka z „otwartą” głową, osoby świadomej, że koci nosiciel białaczki to kot jak każdy inny, bo przecież o każdego swojego podopiecznego trzeba tak samo dobrze dbać. Przyszły dom Słomki powinien być „niewychodzącego” z zabezpieczonymi oknami i balkonem, poniewać to dziewczynka bardzo ciekawa świata i łatwo mogłaby się zgubić.
    Wybierz malutką Słomkę i wyciągnij ją z bezdomności!

    Kontakt: japaczesercem@gmail.com Tel. 500 383 928